Strona główna

Reklamówka TV  - Ludzie  ( 32 )  - Ekipy  ( 12 )  - Rzut oka  ( 72 )  - Kontakt  

Historia w relacjach -- -- >
   DZIKI ZACHÓD     - Relacja USA !  
Wyjazdy 2010   -- -- >

Kraków-styczeń

Bieszczady-xxx

Brda cz. 2-xxx

RELACJA PO SPŁYWIE - 17 sierpnia - 21 sierpnia 2007

Raport

Załoga  (8) 

Fotki  (42) 


 

Wda - leniwa rzeka pełna zdarzeń

Raport po spływie:

Na pytanie, czy chcemy pojechać ostro po bandzie od samego początku, padła gremialna ;), klasyczna, szwedzka odpowiedz "Proste.", więc bonusowo wylądowaliśmy w Sopocie. Impreza w Copacabanie na plaży obfitowała w znajome twarze ze stołecznych klubów oraz wypady do okolicznych lokali gastronomicznych... Punktem kulminacyjnym był sympatyczny spacer po molo w okolicach wschodu słońca :)

Spoglądając na wyjazd przekrojowo trzeba odnotować, że już na starcie przegapiliśmy ciekawe miejce o dzwięcznej nazwie "Złe mięso" ale pobiliśmy kilka rekordów:

Jeszcze nie zdarzyło się, żeby ludzie aż tyle spali na wyjezdzie co tym razem. A przecież dystans zrobiliśmy co najmniej podobny do tych co kiedyś (!) czyżbyśmy się tak wyrobili ? Albo po prostu rzeka tym razem nam się wylosowała z prądem (hehe) Osobisty rekord w spaniu ustanowiła... Ola - grubo poprawiła dotychczasowy życiowy wynik 2h/dobę :]

Jeszcze nigdy chyba nie zaliczyliśmy takiej ilości okolicznych sklepów spożywczo-przemysłowych. Stały się one naturalnym symbolem tej wyprawy i to one wytyczały szlaki, którymi podążaliśmy. To dzięki nim byliśmy nieustannie wyposażeni w chmielaki ;) oraz wszelkie inne komponenty ogniskowe. To dzięki nim trafiliśmy do uroczego miejsca o nazwie "Kasparus". Dzięki nim wreszcie nasza potrzeba kupowania przynajmniej w części mogła być zaspokojona... taka karma :]

Bardzo przyjemnym rekordem było wyśrubowanie ilości rozpalonych ognisk. Na Piławie nie pamiętam żadnego własnego a tutaj zdarzało nam się nawet ponad raz dziennie... bardzo fajnie. Może ktoś ma ochotę na kiełbaskę z grilla ?? hehe wiem, że nie ale jeszcze zastęsknicie :P

Były pewnie jeszcze inne rekordy chociażby 7/8 pływających w rzece albo czas spędzony przeze mnie na pozycji ostatniego kajaka ale no tak bywa jak się zle wylosuje :P

Ostatecznie przepłynęliśmy nie-wiem-ile-kilometrów trzeba-by-policzyć ale z Czarnej Wody do Błędna. A powrót nie był wcale taki prosty: pociąg z Grudziądza, którym mieliśmy jechać okazał się pociągiem-widmo. Awaryjnie wylądowaliśmy w Malborku na zamku a potem... na kebabie - nie od dziś wiadomo, że każda dobra impreza powinna się zakończyć właśnie w ten sposób :)

I gdy wydawało się, że to już koniec... nie pytajcie co robiliśmy w Otwocku o 4 rano i dlaczego tak... jak-by-nie-liczyć powrót to też rekord :)

Wróciliśmy na raty ale w komplecie. Było fajnie. Ciekawie. Do następnego !


  PEŁNA FOTO-RELACJA   - - - - - - - > KLIKNIJ TUTAJ !!


Tyle raportu - pozdrawiam, Tadek  

 

+ kronika wyjazdowa ...
RELACJE 2009 > 05_Krutynia 06_Parsęta 07_Wieprza 08_Orle
RELACJE 2008 > 05_Rospuda 05_Rega 07_Sudety 08_Gwda
RELACJE 2007 > 05_Brda 06_Beskid 06_Piława 08_Wda
Video Promocyjne
Zobacz inne pomysły z tej serii:
 
  Okazuje się że można i tak :)