Rega - Merida Trzebiatów
Raport po sp³ywie:
Trzeba podkre¶liæ, ¿e je¿eli chodzi o trudno¶ci wszelkiego rodzaju, to ten wyjazd
przekroczy³ naj¶mielsze oczekiwania. Problem by³ ze sk³adem, z kajakami, z prognozami
... w³±cznie z deszczow± pogod± w Warszawie w dniu wyjazdu. No ze wszystkim.
Na przesiadkê w Stargardzie mieli¶my 9 minut a poci±g spózni³ siê oko³o... 40 minut.
Na szczê¶cie osobowy do £obezu na te 40 minut siê dla nas zatrzyma³ i byli¶my nawet przed terminem,
gdzie czeka³y ju¿ na nas kajaki.
O kajakach pan który je przywióz³ opowiada³ niestworzone historie co by³o do¶æ komiczne,
bo przecie¿ one le¿a³y w³a¶nie przed nami. I wszystko mo¿na by³o b³yskawicznie zweryfikowaæ ;P
Dobrze, ¿e koniec koñców na t± konkretn± rzekê ten sprzêt wystarczy³ w zupe³no¶ci.
Pierwszego dnia wysz³o nam oko³o 30 kilometrów. Plan by³ niewiele ale jednak
mniej ambitny. Niestety (?) problem ze znalezieniem pola biwakowego spowodowa³
dodatkowy dystans. Ale jak ju¿ dop³ynêli¶my to miejsce by³o klasa ¶wiatowa.
Na lekkim wzgórzu, równiuteñkie, z gotowym drewnem na ognisko no sama rado¶æ. A ¿e dotarli¶my
na pograniczu zmroku to mi³o wspomnieæ idealnie sprawn± wspó³pracê przy organizacji obozu
i ogniska i kolacji i w ogóle. Respect :)
Rano spacer do miasta po chleb i kilka wskazówek od przypadkowo spotkanego do¶wiadczonego
miejscowego kajakarza [ "chleb ? batony ? ja to na piwie p³ywam wy³±cznie" ( na oko w³a¶nie szykowa³ siê do jakiego¶ sp³ywu ;) ]
i startujemy dalej. Na pocz±tek do¶æ mêcz±ce jezioro zaporowe pechowo akurat bo pod wiatr ale potem ju¿ l¿ej.
L¿ej jak by nie liczyæ tych kolejnych przenosek [ elektrownia w ka¿dym miasteczku na trasie ].
Drugiego dnia mieli¶my w planie ok 20 kilometrów i faktycznie tyle by wysz³o gdyby nie to, ¿e
trafili¶my na kilkunastokilometrowy odcinek bagien... No nijak nie da³o siê rozbiæ wiêc
wylosowali¶my dodatkowe emocje zwi±zane z poszukiwaniem obozu. Na pograniczu zmroku jeszcze bardziej ni¿ wczoraj.
A zachód s³oñca tego dnia by³ piêknie czerwony :)
Ostatecznie miejscem postoju by³ malowniczy zakrêt rzeki.
Nieopodal sklep, stadnina koni, chrust na ognisko - no komplet. Rano zosta³ nam jeszcze
krótki odcinek do Trzebiatowa i w sumie da³o to jakie¶ 68 km w dwa i pó³ dnia.
W Trzebiatowie spotkali¶my Wie¶ka. Wiesiek jecha³ na mecz do Ko³obrzegu gdzie gra³a jego
Rega Merida [ 3 liga ]. Opowiedzia³ nam trochê o sobie, o podej¶ciu do trudno¶ci
dnia codziennego jak równie¿ z³apa³ trochê jêzyka u wystraszonego niemieckiego
turysty ;) Jeszcze w autobusie via Mrze¿yno próbowa³ pasa¿erów namówiæ na meczowe przy¶piewki ale
bez efektów. Post factum dodam tylko, ¿e Rega Trzebiatów wygra³a w Ko³obrzegu z Kotwic± 2:1.
Popo³udnie w sobotê i niedzielê rano spêdzili¶my nad samym morzem... piasek pod nogami, wiatr,
zachód s³oñca i spacer o poranku. Nocleg by³ w o¶rodku gdzie zab³ysn±³ pewien "nieprofesjonalny
recepcjonista" ale no... tego siê nie da opisaæ ;)
Powrót by³ TLK z Ko³obrzegu wprost do Warszawy. Do¶æ uci±¿liwy ale nie by³o innej opcji.
Przy okazji ciekawostka: to, ¿e w poci±gu nie ma w ogóle wolnych miejsc wcale nie
zwalnia z obowi±zku wykupienia miejscówki. Potem dopiero mo¿na siê zwróciæ o zwrot ale trzeba
dostaæ piecz±tkê od konduktora. Jak to powiedzia³ jeden z poetów "a to Polska w³a¶nie..."
Ogólnie wyjazd by³ do¶æ trudny organizacyjnie i wymagaj±cy z uwagi na dystanse, przenoski i
brak zorganizowanych pól biwakowych. Ale chyba trochê o to chodzi, ¿eby siê
z takimi trudno¶ciami zmagaæ i wygrywaæ i nam siê to uda³o. Pomimo, ¿e niektórym
zdarza³y siê do¶æ dramatyczne chwile zw±tpienia :P
A pogoda wbrew prognozom by³a idealna od samego pocz±tku do samego koñca.
S³onecznie od rana do wieczora i zero deszczu :) Bardzo fajnie.
PE£NA FOTO-RELACJA - - - - - - - > KLIKNIJ TUTAJ !!
Tyle raportu - pozdrawiam, Tadek
|