Przejazd na Mazury PeKaeSem wychodzi krócej, taniej, bez przesiadek i jeszcze
z miejscem oficjalnie siedzącym. Tak zrobiliśmy.
A na miejscu ( Sorkwity ) czekał już sprzęt i lokalny bar, w którym miła obsługa oferowała
paskudne jedzenie ( w tym hamburgiery - pisownia oryginalna ). Aczkolwiek było ciepłe.
Pierwszego dnia mieliśmy ambitny plan, żeby dopłynąć do Wyspy Miłości ( byłoby pięknie - co nie ?? ).
Drugiego dnia mieliśmy taki sam plan bo pierwszego się nie udało.
Po 17 kilometrach spokojnego pływania zatrzymaliśmy się na ( sic ! ) Owczej Wyspie.
Państwo właściciele tej i podobno okolicznych wpadli na chwilę ( połączenie promem
ze stałym lądem ) skasowali nas stawkę Pomorską razy 2 i zareklamowali poranny prysznic
( brak chętnych ). A wyspa tej nocy ( ta Owcza ) była tylko nasza. Dobre i to.
Dzień drugi to z samego rana kurs na kawę do Babięt. Na pierwszy rzut oka idealna knajpka
tuż przy brzegu okazała się koniec końców dość kulawa w obejściu.
Pani kierowniczka słabo opanowała komunikację zarówno z klientami jak i
z zapleczem w efekcie czego dostaliśmy sekwencję posiłków nie-takich-jak-zamawialiśmy oraz
wymagających-dodatkowego-podgrzania. Wisienką na torcie był zakup małego Żywca ( pani
do głowy nie przyszło, że chodziło o... wodę mineralną - winę
za nieporozumienie poniósł oczywiście klient no bo kto ? ).
Następny przystanek był 1,5 km dalej w Kanu Klubie... zgrabny ośrodek, jakiś tam sklep
i pozytywnie energetyczne psy lokalne. Leniwie dość płynęliśmy więc cel "Zgon" ( taka miejscowość )
wydawał się mało realny, zgon rzeczywisty tym bardziej - w takim tempie ?? Wyspę Miłości po drodze oczywiście przegapiliśmy - jak to w życiu... ;)
Brak miejsc do rozbicia namiotów na kolejnych odcinkach
oraz zagrożenie stadem głośno-muzycznych wódko-żłopów wyekspediował nas na nocne poszukiwania
miejsca na dziko. Szczęśliwie tuż przed zmrokiem nam się udało [ znowu ! ] trafić w (10).
Bajkowe, zupełnie jakby przygotowane specjalnie dla nas.
Jedno-takie-w-całej-okolicy, lekko na górce. No to kiełbasa, ziemniaki,
Specjal, Dębowe Mocne, kalambury i mafia - to tak w 2 słowach :)
Trzeciego dnia na ( obowiązkową, poranną ) kawę płynęliśmy do Krutynia przez jezioro Mokre a było
dość długie przy okazji. Na miejscu natomiast wreszcie czekała sympatyczna gastronomia
czyli dobre jedzenie w rozsądnych cenach.
Pizza, zestawy obiadowe, gofry i piłkarzyki. I kawa - no to przerwa jakieś 3,5h.
Ostatni nocleg był na lekko podmokłym polu rolnikowym ;) za sekwencją dwóch barów. W jednym z nich pani
ekspedientka poużywała sobie na mieszczuchach-czyli-nas aczkolwiek kiełbasę i ziemniaki
po godzinach urzędowych sprzedała więc niech-jej-tam-już-będzie.
Ogniska nie pamiętam bo słońce ( UV ) spaliło mnie na tyle, że padłem zupełnie ale z opowiadań wynika, że było
fajnie. W legendy już obrosły zdolności Adama we wszelkiego rodzaju grach około-ogniskowych
a tego wieczora podobno przeszedł sam siebie :)
Malowniczy odcinek końcowy ( do Ukty ) przepłynęliśmy
sprawnie i bezwysiłkowo w pięknym słońcu poranka. A na miejscu czekała...
TVP Olsztyn żeby "zrobić wywiad" - Wypadło na moją siostrę i Olę.
Po obejrzeniu pózniejszym w Internecie zauroczony jestem refleksją,
ze redaktorka ( przyjechała w butach na obcasie ) nie ma bladego pojęcia jaka ta majówka przebiegła.
Zupełnie jej to nie przeszkodziło w posklejaniu materiału na tenże temat ( z kajakarzy, żaglówkowców,
restauratorów i kogoś tam jeszcze ). Wszyscy oczywiście mówili "że bardzo fajnie" :)
Pan kierowca z firmy kajakowej zgodził się nas podrzucić do Mrągowa
chociaż zdecydowanie nie miał ku temu siedzeń w samochodzie.
Jak to Kasia zauważyła w ten sposób spełnione zostały wszystkie warunki dobrej imprezy
"jest ciasno trochę ciemno, alkohol i coś do jedzenia" ( " Adam miał na szczęście browar,
którym się podzielił ze wszystkimi i wesoło dotarliśmy do Mrągowa " ) :)
Przepłynęliśmy tym razem... 70km chociaż panował wszechogarniający ( do-nas-niepodobny )
relaks, jezior było od groma a postoje były kilkugodzinne... jak to się stało ??
Przy okazji pobiliśmy i tak już wyśrubowany rekord w sprośności dowcipów - respect :)