Strona główna

Reklamówka TV  - Ludzie  ( 32 )  - Ekipy  ( 12 )  - Rzut oka  ( 72 )  - Kontakt  

Historia w relacjach -- -- >
   DZIKI ZACHÓD     - Relacja USA !  
Wyjazdy 2010   -- -- >

Kraków-styczeń

Bieszczady-xxx

Brda cz. 2-xxx

RELACJA PO SPŁYWIE - 1 maja - 4 maja 2009  

Raport

Załoga  (10) 

Fotki  (48) 


 

Mały żywiec, hamburgiery i Wyspa Miłości ...

... Krutynia - raport po spływie:

Przejazd na Mazury PeKaeSem wychodzi krócej, taniej, bez przesiadek i jeszcze z miejscem oficjalnie siedzącym. Tak zrobiliśmy. A na miejscu ( Sorkwity ) czekał już sprzęt i lokalny bar, w którym miła obsługa oferowała paskudne jedzenie ( w tym hamburgiery - pisownia oryginalna ). Aczkolwiek było ciepłe.

Pierwszego dnia mieliśmy ambitny plan, żeby dopłynąć do Wyspy Miłości ( byłoby pięknie - co nie ?? ). Drugiego dnia mieliśmy taki sam plan bo pierwszego się nie udało. Po 17 kilometrach spokojnego pływania zatrzymaliśmy się na ( sic ! ) Owczej Wyspie. Państwo właściciele tej i podobno okolicznych wpadli na chwilę ( połączenie promem ze stałym lądem ) skasowali nas stawkę Pomorską razy 2 i zareklamowali poranny prysznic ( brak chętnych ). A wyspa tej nocy ( ta Owcza ) była tylko nasza. Dobre i to.

Dzień drugi to z samego rana kurs na kawę do Babięt. Na pierwszy rzut oka idealna knajpka tuż przy brzegu okazała się koniec końców dość kulawa w obejściu. Pani kierowniczka słabo opanowała komunikację zarówno z klientami jak i z zapleczem w efekcie czego dostaliśmy sekwencję posiłków nie-takich-jak-zamawialiśmy oraz wymagających-dodatkowego-podgrzania. Wisienką na torcie był zakup małego Żywca ( pani do głowy nie przyszło, że chodziło o... wodę mineralną - winę za nieporozumienie poniósł oczywiście klient no bo kto ? ).

Następny przystanek był 1,5 km dalej w Kanu Klubie... zgrabny ośrodek, jakiś tam sklep i pozytywnie energetyczne psy lokalne. Leniwie dość płynęliśmy więc cel "Zgon" ( taka miejscowość ) wydawał się mało realny, zgon rzeczywisty tym bardziej - w takim tempie ?? Wyspę Miłości po drodze oczywiście przegapiliśmy - jak to w życiu... ;)

Brak miejsc do rozbicia namiotów na kolejnych odcinkach oraz zagrożenie stadem głośno-muzycznych wódko-żłopów wyekspediował nas na nocne poszukiwania miejsca na dziko. Szczęśliwie tuż przed zmrokiem nam się udało [ znowu ! ] trafić w (10). Bajkowe, zupełnie jakby przygotowane specjalnie dla nas. Jedno-takie-w-całej-okolicy, lekko na górce. No to kiełbasa, ziemniaki, Specjal, Dębowe Mocne, kalambury i mafia - to tak w 2 słowach :)

Trzeciego dnia na ( obowiązkową, poranną ) kawę płynęliśmy do Krutynia przez jezioro Mokre a było dość długie przy okazji. Na miejscu natomiast wreszcie czekała sympatyczna gastronomia czyli dobre jedzenie w rozsądnych cenach. Pizza, zestawy obiadowe, gofry i piłkarzyki. I kawa - no to przerwa jakieś 3,5h.

Ostatni nocleg był na lekko podmokłym polu rolnikowym ;) za sekwencją dwóch barów. W jednym z nich pani ekspedientka poużywała sobie na mieszczuchach-czyli-nas aczkolwiek kiełbasę i ziemniaki po godzinach urzędowych sprzedała więc niech-jej-tam-już-będzie.

Ogniska nie pamiętam bo słońce ( UV ) spaliło mnie na tyle, że padłem zupełnie ale z opowiadań wynika, że było fajnie. W legendy już obrosły zdolności Adama we wszelkiego rodzaju grach około-ogniskowych a tego wieczora podobno przeszedł sam siebie :)

Malowniczy odcinek końcowy ( do Ukty ) przepłynęliśmy sprawnie i bezwysiłkowo w pięknym słońcu poranka. A na miejscu czekała... TVP Olsztyn żeby "zrobić wywiad" - Wypadło na moją siostrę i Olę. Po obejrzeniu pózniejszym w Internecie zauroczony jestem refleksją, ze redaktorka ( przyjechała w butach na obcasie ) nie ma bladego pojęcia jaka ta majówka przebiegła. Zupełnie jej to nie przeszkodziło w posklejaniu materiału na tenże temat ( z kajakarzy, żaglówkowców, restauratorów i kogoś tam jeszcze ). Wszyscy oczywiście mówili "że bardzo fajnie" :)

Pan kierowca z firmy kajakowej zgodził się nas podrzucić do Mrągowa chociaż zdecydowanie nie miał ku temu siedzeń w samochodzie. Jak to Kasia zauważyła w ten sposób spełnione zostały wszystkie warunki dobrej imprezy "jest ciasno trochę ciemno, alkohol i coś do jedzenia" ( " Adam miał na szczęście browar, którym się podzielił ze wszystkimi i wesoło dotarliśmy do Mrągowa " ) :)

Przepłynęliśmy tym razem... 70km chociaż panował wszechogarniający ( do-nas-niepodobny ) relaks, jezior było od groma a postoje były kilkugodzinne... jak to się stało ?? Przy okazji pobiliśmy i tak już wyśrubowany rekord w sprośności dowcipów - respect :)

Są postępy, jest dobrze :)


  PEŁNA FOTO-RELACJA   - - - - - - - > KLIKNIJ TUTAJ !!


Tyle raportu - pozdrawiam, Tadek  

 

Konferencja prasowa pospływowa ...




 

+ kronika wyjazdowa ...
RELACJE 2009 > 05_Krutynia 06_Parsęta 07_Wieprza 08_Orle
RELACJE 2008 > 05_Rospuda 05_Rega 07_Sudety 08_Gwda
RELACJE 2007 > 05_Brda 06_Beskid 06_Piława 08_Wda
Video Promocyjne
Zobacz inne pomysły z tej serii:
 
  Okazuje się że można i tak :)